KRÓTKA POWTÓRKA
Przed tygodniem zastanawialiśmy nad dążeniem i unikaniem, pragnieniem i rezygnowaniem z tego,
o czym tak naprawdę marzymy. Jakże często porzucamy swoje marzenia na krok przed metą w obawie przed tym, że po ich realizacji nastanie wielka pustka. Lub, co gorsza, że okaże się, iż wcale tego nie pragnęliśmy. Gdzie przebiega granic naszej gotowości pójścia na kompromis ze swoim szczęściem? Czy właśnie nam, wybrańcom złego losu, ono nie przysługuje? Bzdura! Ono przysługuje wszystkim w równym stopniu i najważniejsze to nie podkładać samym sobie nogi w drodze do jego osiągnięcia. Często klienci terapii lub coachingu reagują śmiechem (potwierdzającym), słysząc: "Inni mogą być szczęśliwi, ale nie Ty, prawda? Tobie nie wolno, pod żadnym pozorem. Ty masz być nieszczęśliwy i basta". Te paradoksalne stwierdzenia odzwierciedlają autosabotaż, jaki niekiedy stosujemy przeciwko sobie. I w zasięgu naszej ręki (i w naszym interesie) jest zarzucenie tych brutalnych metod.
DZISIEJSZA SESJA
Jakiś czas temu przedstawiliśmy Wam bohatera, który chce w życiu dokonać radykalnych zmian i mówi o nich każdego dnia wszystkim napotkanym, a gdy wreszcie ktoś zapytał go, o jakie konkretnie zmiany chodzi, zdał sobie sprawę, że sam tak naprawdę nie wie. Otóż, nie można dokonać zmiany, której wcześniej sobie nie wyobrazimy. Nasza wyobraźnia jest kluczem do realizacji wszelkich planów i to ona staje się drogą wiodącą ku temu, o czym marzymy.

